Moja przygoda z toksyną botulinową – doświadczenia własne!

W przeszłości widziałem wiele zabiegów z zakresu medycyny estetycznej, a nawet mini operacji. Patrząc na to wszystko z boku, nie sądziłem, że tak szybko znajdę się po tej drugiej stronie — jako pacjent.
Wprawdzie myślałem o zabiegach z wykorzystaniem stymulatorów tkankowych, ale na myśleniu się do tej pory kończyło. Aż tu nagle pojawiła się możliwość — mogłem zostać modelem podczas szkolenia w centrum szkoleniowym Fenice, prowadzonym przez dr Katarzynę Grajeta.

Co to jest toksyna botulinowa?

Na ten temat można by napisać całą książkę. Ale w skrócie: toksyna botulinowa (nazywana popularnie Botoxem- choć jest to nazwa zastrzeżona tylko dla jednego produktu) to neurotoksyna wytwarzana przez bakterię Clostridium botulinum. Działa poprzez blokowanie uwalniania acetylocholiny w zakończeniach nerwowo-mięśniowych, co prowadzi do tymczasowego zrelaksowania mięśni. Dlatego coraz częściej mówimy o zabiegach z użyciem neuromodulatora, tak bowiem działa toksyna- moduluje działanie mięśnia, do którego ją podajemy. Toksynę botulinową wykorzystuje się nie tylko w dermatologii estetycznej, ale także w leczeniu:

  • migreny, zwłaszcza jej ciężkich przypadków
  • chorób mięśni: spastyczności, dystonii, kurczu powiek, tików nerwowych
  • nadpotliwości, toksyna bowiem hamuje wytwarzanie potu w gruczołach potowych
  • bruksizmu, tu zawsze we współpracy z stomatologiem
  • chorób układu pokarmowego, takich jak achalazja przełyku czy szczelina odbytu.

Mamy kilka typów toksyny, ale najczęściej wykorzystywane u ludzi to typ A i B – to właśnie one znajdują się w najpopularniejszych preparatach dostępnych na rynku. Nie będę tu wymieniać nazw, żeby nie wyglądało to na reklamę.

Toksyna botulinowa to… trucizna?

W sieci można znaleźć tyle teorii spiskowych na temat toksyny botulinowej, że szkoda gadać. Tak – toksyna botulinowa to jedna z najsilniejszych znanych trucizn, znana już od 1820 roku, kiedy zaobserwowano zatrucie żołnierzy kiełbasą z puszek. Nosiła ona wtedy nazwę „trucizna tłuszczowa”. W latach 30-tych i 40-tych XX wieku myślano o zastosowaniu toksyny jako broni biologicznej, badania prowadzono w ZSSR, USA i Japonii.

Źródłem jadu kiełbasianego mogą być konserwy

Toksyna botulinowa w kontrolowanej dawce, przy odpowiednim podaniu uwzględniającym znajomość anatomii oraz przy zachowaniu odpowiednich odstępów czasowych jest całkowicie bezpieczna. Pamiętajmy:

  • Toksyna botulinowa to lek, a nie kosmetyk.
  • Jest zarejestrowana od ponad 35 lat — pierwsze wskazanie to leczenie zeza.
  • W dermatologii estetycznej toksyna funkcjonuje od ponad 20 lat

I jeszcze jedno: nie dajcie się skusić na „zamienniki” niewiadomego pochodzenia. To nie jest produkt, który można kupić „okazyjnie”.

Kto może wykonywać zabieg?

Używanie toksyny botulinowej to kompetencja wyłącznie lekarzy. Wiem, że są na ten temat różne opinie, ale powiem wprost: Czy chciałbyś, żeby lek podawała Ci osoba, która nie zna się na fizjologii, farmakologii ani leczeniu?

Jak wyglądał mój zabieg?

Zanim cokolwiek się zaczęło, przeprowadzono ze mną ankietę medyczną – pytano o zdrowie, leki, dotychczas wykonywane zabiegi. Dla jasności – ciąża i okres karmienia, aktywny stan zapalny skóry, nadwrażliwość na składniki preparatu oraz choroby mięśni, przebiegające z zaburzeniem przewodnictwa nerwowo-mięśniowego wykluczają z zabiegu; niektóre z przyjmowanych leków, np. leki wpływające na krzepliwość (aspiryna, niektóre z leków p/bólowych, leki przeciwzakrzepowe) mogą sprawić, że pojawi się siniak w miejscu podania toksyny.

Po kwalifikacji i wyrażeniu zgody na zabieg położyłem się na leżance. Dr Katarzyna Grajeta poprosiła mnie o wykonanie kilku min, żeby ocenić moją mimikę i układ zmarszczek. Nie wiedziałem, że będę miał wykonane zdjęcia mojej mimiki- wszystko po to, aby porównać efekt „przed” i „po” podaniu neuromodulatora i aby w ten sposób ocenić działanie toksyny na moje mięśnie.

Przed zabiegiem trzeba było „zbadać” moja mimikę

Dr Kasia zaznaczyła punkty iniekcji i przystąpiła do zabiegu. Zobaczcie jak to wyglądało na zdjęciu! Oczywiście przed rozpoczęciem samego zabiegu zadawałem bardzo dużo pytań- dziękuję Pani doktor za cierpliwość!

Punkty podania toksyny botulinowej

Zaskoczenie: myślałem, że okolice będą znieczulane — ale nie. Znieczulenie nie jest potrzebne. Dostałem piłeczkę antystresową do ściskania i… to wystarczyło!

Piłeczki antystresowe wystarczyły!

Podanie toksyny botulinowej?

Preparat podawany był za pomocą bardzo cienkiej igły, tak więc prawie bezboleśnie. Podczas iniekcji wyczuwałem drobne ukłucia, lekkie szczypanie, a przy czole miałem wrażenie, że coś… trzeszczy.
Po zabiegu prawie nic nie było widać – jedynie delikatny krwiaczek w jednym miejscu. Jeśli nie wierzycie – zobaczcie rolkę, którą nagrywałem po zabiegu.

Jedyny widoczny ślad po wykonaniu zabiegu to mini krwiak w okolicy oka

Efekty zabiegu z wykorzystaniem toksyny botulinowej – kiedy efekty?

Na pełne efekty trzeba poczekać około 2 tygodni. To normalne – toksyna potrzebuje czasu, by zablokować przekaźnictwo nerwowe w mięśniach. U niektórych efekt może być widoczny szybciej, ale jak zawsze wszystko zależy od pacjenta.

Moje wrażenia

Zabieg był szybki, sprawny, a mimo że byłem „modelem” szkoleniowym, czułem się komfortowo. Nie bolało, a efekt? Znakomity! Po dwóch tygodniach zaobserwowałem, że:

  • czoło stało się „spokojniejsze”,
  • zmarszczki się spłyciły (a niektóre zniknęły całkowicie),
  • „kurze łapki”? Poszły w niepamięć.

Bliscy zauważyli zmianę, choć nie potrafili dokładnie powiedzieć co się zmieniło. Ja po prostu wyglądałem lepiej, młodziej, jak po dobrym urlopie. I to bez efektu sztucznej maski. Jestem mega zadowolony z efektu!

Dwa tygodnie po wykonanym zabiegu

Jak długo utrzymuje się efekt po zastosowaniu toksyny botulinowej?

To zależy. U większości osób efekt utrzymuje się około 3–6 miesięcy. Zależy to od:

  • mimiki,
  • metabolizmu,
  • użytego preparatu,
  • doświadczenia lekarza.

Ale mam nadzieję, że u mnie będzie długo!
Jeśli ktoś się waha: to nie jest zabieg tylko dla celebrytów. Jeśli przeszkadzają Ci zmarszczki mimiczne, a chcesz wyglądać naturalnie i świeżo — to może być coś dla Ciebie. Absolutnie nie namawiam do wykonania zabiegu-to do Was należy decyzja w jaki sposób będziecie chcieli zadbać o twarz!


Serdecznie podziękowania dla Pani dr Katarzyny Grajeta!
Macie jakieś pytania do mnie związane z zabiegiem? A może chcielibyście zapytać o coś Panią doktor?

3 komentarze Dodaj własny

  1. Andrzej K. pisze:

    Efekt u Ciebie jest piękny! U mnie przygoda z botoxem zaczęła się zbyt późno i skóra zdążyła się nabawić mocnych zgnieceń więc efekt pełnego wygładzenia na czole jest niemożliwy. Warto abyś kontynuował zabieg botoxem 🙂

    1. Dominik pisze:

      Dziękuję! W pewnym sensie nigdy nie jest za późno. Po prostu efekt może być mniej spektakularny. O wgniecenia warto dbać, żeby nie były większe 😉 Myślę, że we wrześniu powinienem wpaść na drugi etap zabiegu. Będę po wakacjach to w sumie dobry moment…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *