Coroczny problem z wyborem kosmetyku z filtrem
Mam wrażenie, że co roku sporo osób wraca do tego samego pytania – jaki kosmetyk z filtrem kupić, żeby używać go z przyjemnością? Odpowiedź nigdy nie jest prosta. Wszystko zależy od potrzeb i rodzaju skóry.
Z jednej strony marki kuszą obietnicami i pięknymi opakowaniami, z drugiej strony patrzymy na cenę, która czasem potrafi zaskoczyć. A przecież każdy z nas ma inną skórę i to, co działa u jednego, u drugiego może kompletnie się nie sprawdzić. Dlatego najlepiej przetestować kosmetyk na sobie – albo posłuchać opinii kogoś, kto już go sprawdził w boju.
Na co zwracam stosując kosmetyk z filtrami
Jako facet lubię, gdy filtr dobrze się rozprowadza na skórze, nie bieli i nie daje efektu maski. Nie znoszę też, kiedy twarz świeci się jak psu… no wiadomo.
Zapach? Ma być przyjemny, szybko znikający. Konsystencja – nie betonowa, ale też nie tłusta jak smar do zawiasów. Proste?
Spray a aerozol – różnice
Jest jedna rzecz, na którą warto zwrócić uwagę. Spray w butelce z atomizerem ręcznym to co innego niż aerozol pod ciśnieniem. Pierwsza opcja pozwoli Ci określić stosowaną ilość produktu a w drugim przypadku już gorzej.
U mnie aerozol to opcja do reaplikacji w ciągu dnia, bo trudno ocenić, ile właściwie produktu ląduje na skórze. Dlatego zawsze zaczynam od sprawdzonego kremu SPF 50 (o tym już niedługo), a dopiero później wjeżdża aerozol lub puder.
Invisible Sun Mist SPF 30 – Ralls
W tym roku wpadły mi w ręce dwa aerozole – jeden dostałem do testów (Ralls), drugi kupiłem (Garnier).
Pierwszy z nich to Invisible Sun Mist SPF 30 od Ralls. Pachnie jak wakacje – słodko, kokosowo, totalnie urlopowo. Rozpyla się równomiernie, można pryskać prosto na ciało albo najpierw na dłoń.
W składzie mamy filtry chemiczne, witaminę E oraz dwa oleje – ze słodkich migdałów i awokado. Nie bieli, nie brudzi ubrań, zostawia mikro tłustość. Dla mnie – w roli reaplikacji – jak najbardziej na plus.

INCI: Butane, Aqua, C12-15 Alkyl Benzoate, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Alcohol Denat., Cyclopentasiloxane, Diethylamino Hydroxybenzoyl Hexyl Benzoate, Ethylhexyl Triazone, Octocrylene, Tapioca Starch, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Ethylhexyl Salicylate, Disteardimonium Hectorite, Propylene Carbonate, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Persea Gratissima Oil, Olus Oil, Tocopheryl Acetate, Tocopherol, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Parfum
Garnier Brightening UV Mist SPF 50+
Drugi kosmetyk to Garnier Brightening UV Mist SPF 50+. Mniejszy, więc łatwo wrzucić go do plecaka czy torby. Zapach przyjemny, choć trudno mi go określić. Rozpyla bardzo drobną mgiełkę – przy aplikacji na twarz lepiej wstrzymać oddech, bo można się… no, udusić.
W składzie filtry chemiczne, witamina E i pochodna witaminy C. Szybko się wchłania i równomiernie pokrywa skórę – idealny na poprawki w ciągu dnia.

INCI: Butane, Aqua / Water, Isopropyl Myristate, Glycerin, Homosalate, Ethylhexyl Salicylate, Bis-Ethylhexyloxyphenol Methoxyphenyl Triazine, Butyl Methoxydibenzoylmethane, C12-15 Alkyl Benzoate, P-Anisic Acid, Tocopherol, Ascorbyl Glucoside, Disodium EDTA, Phenethyl Alcohol, PEG-30 Dipolyhydroxystearate, PEG-8 Laurate, PEG-20 Glyceryl Isostearate, Polyglyceryl-6 Polyricinoleate, Poly C10-30 Alkyl Acrylate, Dicaprylyl Ether, Parfum / Fragrance, Geraniol, Disteardimonium Hectorite, Lemon Fruit Extract, Lauryl PEG/PPG-18/18 Methicone.
SPF w pudrze – jeszcze inna opcja
Do tego mini przeglądu dorzucę jeszcze Sasi Sun Cool Loose Powder SPF 35 , o którym wspominałem po powrocie z Tajlandii. Działa najlepiej jako reaplikacja – jako główny produkt się nie nadaje, bo nie mam pojęcia, ile pudru trzeba by nałożyć, żeby uzyskać właściwą ochronę.
Za to skład robi wrażenie: ceramidy, witamina B5, ekstrakty roślinne, filtry fizyczne i jeden chemiczny. Efekt po aplikacji – suche, matowe wykończenie.

INCI: Talc, Ethylhexyl methoxycinnamate, Silica, Zinc oxide, Titanium dioxide, Propylene glycol, Paraffinum liquidum (mineral oil), Phenoxyethanol, Nylon-12, ci 77492, ci 77491, Mica, Chlorphenesin, Fragrance, Ci 77499, Glycerin, Caprylic/capric triglyceride, Ethyl menthane carboxamide, Perfluorooctyl triethoxysilane, Lauroyl lysine, Water, Panthenol, Tocopheryl acetate, Aluminum chloride, Ceteareth-25, Taraxacum officinale (dandelion) extract, Cetyl alcohol, Bakuchiol, Zantedeschia elliottiana flower extract, Aloe barbadensis leaf juice, Behenic acid, Ceramide np, Cholesterol, Ethylhexylglycerin, Ceramide ns, Ceramide ap, Ceramide eop, Ceramide eos, Potassium sorbate, Caprooyl phytosphingosine, Caprooyl sphingosine, Ascorbyl palmitate, Citric acid, Glyceryl oleate, Glyceryl stearate, Lecithin, Tocopherol
Podsumowanie
Każdy z tych kosmetyków się sprawdził, ale każdy w trochę inny sposób. Puder – świetny do zmatowienia, Garnier – szybki i wygodny, Ralls – pachnący wakacjami i łatwy w rozprowadzeniu, choć z mikro natłuszczeniem. Pamiętajcie, że najlepszy kosmetyk z SPF to taki stosowany regularnie!
Mini porada na koniec
Jeśli używacie jakiegokolwiek aerozolu (np. SPF czy dezodorant) – to podczas aplikacji nie wdychajcie go. Kosmetyk jest polecany do aplikacji na skórę, nie do inhalacji. To drobiazg, ale ma znaczenie dla zdrowia.

W maju podczas urlopu spisał mi się spf 50+ do ciała w spray od Sesdermy. Planowałem przete Garniera, ale chyba przeciągnie się to na przyszły rok…..
Sesderma zbiera bardzo dobre opinie. Ja dobrze wspominam SVR ale jakoś ostatnio mało widzę ta markę… a Garnier dobry wybór 😉 co się odwlecze to nie uciecze