Moje letnie podsumowanie żeli pod prysznic – które warto kupić?

Najwyższy czas na małe podsumowanie żeli do mycia, których używałem latem. Z mojej perspektywy każda pora roku wymusza zmiany w pielęgnacji, a z każdą kojarzą mi się też konkretne zapachy.

W czasie wakacji w mojej łazience pojawiły się cztery żele pod prysznic, ale przedstawię Wam tylko trzy. Powód jest prosty – trzy oceniam w miarę pozytywnie, a jeden kompletnie się nie sprawdził. Po raz pierwszy spotkałem się z żelem, który miał konsystencję… wody. Dosłownie wylewał się z opakowania. Słabe, prawda? Ewidentnie coś poszło nie tak.

Dobry żel pod prysznic to…

Od żelu do mycia oczekuję, żeby dobrze się pienił, skutecznie zmywał pot i codzienne zabrudzenia, a przy tym nie przesuszał skóry. Dla mnie kluczowy jest zapach- i tutaj akurat nie mam dużych ograniczeń. Pod prysznicem akceptuję wiele.

Sailor Body Wash – marki Cyrulicy

Z tym żelem miałem zabawną sytuację. Markę Cyrulicy często wspieram, bo dostaję od nich paczki PR. Tym razem jednak sam kupiłem żel Sailor Body Wash. Kilka dni później dostałem go… ponownie w paczce od marki.

Żel ma bardzo przyjemny, świeży zapach z aromatycznym wykończeniem– coś między cytrusami, nutą morską a lekką aromatyczną bazą. Marka podaje, że można tu wyczuć mech dębowy (to chyba ta aromatyczna baza), a nawet lawendę. Niestety, ja ostatnio mam problem z wychwyceniem lawendy w kosmetykach.

Sailor Body Wash marki Cyrulicy

Sam żel jest lekko „ślizgi” i daje efekt wygładzenia skóry. Po użyciu skóra jest nawilżona i gładka. Produkt jest wydajny – zużyłem dwa opakowania, co świadczy na plus. Cena do jakości – bardzo dobra.

Żel Absinthium – marki L’Erbolario

Ten żel kupiłem sam, trochę „na bogato”. Za 200 ml zapłaciłem ok. 70 zł. Zapach od razu mnie zaintrygował – nie znałem marki, więc postanowiłem zaszaleć.

Aromat okazał się typowo męski, ziołowo-koloński. Kojarzył mi się z Barberem albo klasycznym fryzjerem z dawnych lat. Produkt dobrze się pieni, oczyszcza skórę, a do tego ma mikrokapsułki z witaminami A+E, ekstrakty roślinne np. z estragonu

Żel Absinthium marki L`Erbolario

Niby wszystko ok, ale zapach szybko zaczął mnie męczyć. Kolońskie nuty to nie mój klimat. Przy tej cenie liczyłem na efekt „wow”, a dostałem… poprawny żel do mycia. Nie był zły, ale nie skusze się ponownie.

Shake pod prysznic – marki So!Flow

Trzeci kosmetyk to totalne zaskoczenie! Wygładzający Shake pod prysznic od So!flow wyglądał niepozornie, a okazał się świetny. Po otwarciu butelki czuć słodko-tropikalny zapach owoców (granat i pitaja). Słodycz jest dobrze wyważona, nie mdląca, a wręcz przyjemna. W sam raz na lato!

Konsystencja kremowa, brak mega piany, ale mycie tym produktem to czysta przyjemność. W środku znajdziemy też drobinki kokosa, które teoretycznie złuszczają skórę, ale ja traktowałem produkt po prostu jako żel myjący, nie peeling. Jak dla mnie kilka drobinek to za mało na moje ciało 😉

Shake pod prysznic od so!flow

Skóra po użyciu jest nawilżona, miękka i odżywiona. Cena? Tylko 14 zł i to naprawdę świetny deal.

Myjące podsumowanie

Nie zawsze najdroższy żel pod prysznic okazuje się najlepszy. W moim zestawieniu to właśnie najtańszy produkt wypadł najlepiej pod względem ceny do jakości. Ten najdroższy nie był zły, ale zdecydowanie nie zrobił na mnie wrażenia.

Cyrulicy z Sailorem trzymają dobry poziom i chętnie wrócę do tego zapachu. A może marka wypuści kiedyś wersję Cherry Bomb jako żel do mycia? Byłoby świetnie.

👉 A Wy? Jakie macie swoje letnie hity pod prysznicem?

2 komentarze Dodaj własny

  1. Andrzej pisze:

    Dla mnie wazna jest jeszcze grafika opakowania. Dobry skład, fajny zapach – podstawa. Ale zdarzyło mi się zdyskwalifikowac produkt ze względu na brak estetyki opakowania…

    1. Dominik pisze:

      a musze przyznać, że bardzo dobrze Cię rozumiem. Jak mi się nie podoba estetyka produktu to raczej po niego nie sięgnę…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *