Obiecałem Wam drugą część materiału o pochodnych witaminy A i… rozmowę z osobą, która ma w tym temacie naprawdę dużo do powiedzenia! Spotkałem się z kosmetologiem klinicznym Moniką Michałowicz, związaną z marką LVY Cosmetics. Nie ma co ukrywać, w tym materiale będzie trochę nawiązań do filozofii marki, ale w bardzo merytorycznym kontekście. Podczas naszego spotkania nie obyło się bez drobnych wygłupów (zresztą możecie je zobaczyć w rolce na Instagramie). Przygotowałem się jak mogłem, a rozmowa i tak potoczyła się w zupełnie innym – równie ciekawym kierunku.
D: Moniko — czy warto kupować kosmetyki drogeryjne z pochodnymi witaminy A, czy lepiej sięgnąć po te dostępne w gabinetach?
M: Nie powiem – odpowiedź wcale nie jest oczywista. Na rynku znajdziemy naprawdę wartościowe kosmetyki drogeryjne, ale są też takie, które pozostawiają sporo do życzenia. Zastanówcie się: czy w kosmetyku za 14 zł, zapakowanym w przezroczystą buteleczkę, rzeczywiście znajdziecie stabilny i skuteczny retinol, biorąc pod uwagę wymagania tego składnika? Pamiętacie, że dobrej jakości składniki kosztują!
Z drugiej strony – kupując produkt w gabinecie, często liczymy, że uzyskamy w domu taki sam efekt jak podczas zabiegu.
D: No tak, bo produkty do pielęgnacji domowej mają niższe stężenia składników…?
M: Tak i nie. Nawet jeśli kupisz dokładnie ten sam produkt, którego używam podczas zabiegu, w domu możesz nie uzyskać „efektu wow”.
D: Dlaczego?
A po co ja się tak staram, kiedy robię Ci zabieg? Zobacz, ile tam jest etapów: oczyszczanie, złuszczanie, masaż… Firmy nie opracowują autorskich masaży tylko po to, żeby klient mruczał z błogości (jak Ty ostatnio!). To wszystko ma znaczenie. Policz sobie, ile etapów zabiegów wykonałam podczas naszego ostatniego spotkania! Dostałeś od marki też kilka produktów do codziennego stosowania. No powiedz m teraz – czy stosując LVY w domu miałeś taki sam efekt jak po zabiegu?

D: No niestety nie…
M: Właśnie! To nie znaczy, że kosmetyk nie działa. Po prostu procedura zabiegowa, technika aplikacji, masaż i sekwencja etapów wzmacniają działanie produktu. Tak samo jest z naszym bohaterem dzisiejszej rozmowy – Retinol 5.0. Uwielbiam ten preparat za skład i efekty, ale efekty w gabinecie i w pielęgnacji domowej będą różnić się intensywnością.
Moniko — zastanawiałem się, czemu na rynku tak mało kosmetyków z retinoidami do pielęgnacji stóp czy skóry głowy?
Dobre pytanie. Tak na szybko mam dwa tropy. Po pierwsze – mniejszy popyt. Po drugie – większe ryzyko podrażnień w tych rejonach, które często mają inną funkcję i budowę niż skóra twarzy. Poza tym czy skóra głowy potrzebuje innej pielęgnacji niż skóra twarzy.
Czy są jakieś rewolucyjne doniesienia na temat pochodnych witaminy A?
M: Przyznam, że nie natknęłam się ostatnio na przełomowe odkrycie. Wiadomo – pochodne witaminy A stosuje się w leczeniu trądziku, w terapiach anti-aging, a znacznie rzadziej mówi się o ich roli w leczeniu łuszczycy, choć istnieją prace na ten temat. Jeśli chodzi o same pochodne witaminy A to coraz częściej jednak mówi się o ochronie składników aktywnych przed czynnikami zewnętrznymi. Jest wiele rozwiązań np. nanocząstki lipidowe z mieszaniny biokompatybilnych i biodegradowalnych lipidów. W jednej pracy spotkałam się nawet ze „SmartLipids” — trzecią generacją nanocząstek, które mają naprawdę interesujące właściwości jako nośniki. Tak więc w tym kontekście mamy rewolucyjne rozwiązania.
A czy Twoim zdaniem są kosmetyki z retinoidami, których należy unikać?
M: Ja bym raczej zapytała, czy każdy kosmetyk z retinoidem jest dobry dla każdej cery. Każda skóra reaguje inaczej. Wiele osób „skacze na głęboką wodę”: stosuje retinoidy za często, w zbyt wysokich stężeniach i łączy je z innymi bardzo aktywnymi substancjami.
Kluczowe jest patrzenie nie tylko na stężenie retinolu, ale na całą formulację. Nowoczesne produkty są wzbogacone składnikami nawilżającymi np. kwas hialuronowy, gliceryna i regenerującymi. Ciekawą opcją są preparaty, które łączą dwie lub trzy pochodne witaminy A. Mam nawet swojego faworyta, o którym wspominałam w naszej rozmowie „o związkach”. I pamiętajcie — pielęgnacja z retinolem to nie sprint. To maraton.
Bardzo ważny temat: retinol a ciąża + nowe przepisy!
Tak jak mówiliśmy podczas nagrania – retinol to składnik aktywny, który nie powinien być stosowany przez kobiety w ciąży ani planujące ciążę. Retinoidy mogą szkodzić płodności i rozwojowi płodu.
Warto też wiedzieć, że od 1 listopada 2025 r. wszystkie kosmetyki zawierające retinoidy muszą:
- spełniać nowe limity stężeń (ustalone jako tzw. „Retinol Equivalent”),
- posiadać obowiązkowe oznakowania dotyczące witaminy A,
- być zgodne z nowym Rozporządzeniem (UE) 2024/996.
Oczywiście te zmiany są szczególnie istotne dla producentów, ale dobrze, żeby konsumenci też mieli świadomość, że prawo się zmieniło, a retinoidy są obecnie bardziej restrykcyjnie regulowane.
D: A co powiesz mi o swoim faworycie – Retinolu 5.0?
Na przekór wszystkiemu nic nie powiem a zaproszę na stronę marki gdzie można dowiedzieć się więcej. Więcej znajdziecie pod linkiem!

Materiał powstał we współpracy z marką LVY Cosmetics
