Osoby związane z kosmetologią z pewnością słyszały o preparacie PRX-T33 (wyrobie medycznym), który zawiera kwas trichlorooctowy, wodę utlenioną i kwas kojowy. Ja o tym produkcie i zabiegach wykonywanych z jego wykorzystaniem słyszałem już dawno – szczególnie podczas rozmów z dermatologami.
Okazuje się jednak, że na rynku dostępna jest nowość PRX PLUS – preparat kosmetyczny zawierający trichlorooctan amonu, kwas homocysteinowy, kwas cytrynowy i kwas fitowy. Tym razem produkt ma status kosmetyku, dlatego z przyjemnością opowiem Wam o nim więcej.

TCA kilka słów wstępu
Zacznę od tego, że kwas TCA to jeden z mocniejszych kwasów stosowanych w szeroko pojętej pielęgnacji skóry. Może indukować martwicę koagulacyjną białek, działa silnie złuszczająco, a jako peeling daje słynny efekt frostu. W PRX PLUS znajdziecie jednak sól kwasu TCA, co oznacza, że nie można przenosić zero-jedynkowo wszystkich właściwości przypisywanych czystemu kwasowi na jego pochodną. Tak jak w każdym kosmetyku, również tutaj ogromne znaczenie ma cała formulacja, dodatki oraz wzajemne oddziaływanie składników.
Nie ukrywam- zaciekawił mnie kwas homocysteinowy. Słyszeliście wcześniej o jego zastosowaniu w kosmetyce?
Zabieg PRX PLUS – krok po kroku
Dzięki uprzejmości firmy Fenice zostałem zaproszony do przetestowania zabiegu z wykorzystaniem PRX PLUS marki WiQo, opartego na wspomnianym wcześniej połączeniu składników.
Wybraliśmy go ze względu na wskazania takie jak: nierówny koloryt skóry, rozszerzone pory oraz widoczne zmarszczki (te ostatnie trochę mnie zmartwiły, ale… nie ma co się oszukiwać, bo czas robi swoje!).
Przebieg zabiegu okiem faceta
Cała procedura trwa około 15 minut, jeśli nie liczyć drobnych wygłupów i kręcenia materiałów wideo do stworzenia rolki. Zaczęło się od tego, że Monika Michałowicz … wystraszyła mnie strzykawką. Jak się okazało – zupełnie niepotrzebnie, bo służyła jedynie do pobrania preparatu.

Standardowo rozpoczęliśmy od dokładnego oczyszczenia skóry przy użyciu WiQo P Solution, który przygotowuje skórę i wyrównuje jej pH — kluczowy krok przed większością zabiegów.

Po osuszeniu skóry Monika zaaplikowała PRX PLUS. Produkt nakładany był punktowo za pomocą strzykawki z kaniulą, a następnie energicznie wmasowywany. I choć przez chwilę miałem wrażenie, że Monika chce mi zedrzeć skórę z twarzy (żartuję 😄), masaż był intensywny, ale wbrew pozorom całkiem przyjemny. Preparat był nakładany warstwami (3 razy).
Podczas aplikacji czułem lekkie szczypanie i mrowienie, co jak usłyszałem jest naturalnym odczuciem. Po kilku minutach preparat został zmyty, a na skórę nałożono odżywczy, nawilżający krem. Pierwsze efekty? Już po zabiegu skóra była miękka, gładka i wyraźnie rozświetlona.
Pielęgnacja pozabiegowa po PRX PLUS – klucz do efektów
Odpowiednia pielęgnacja pozabiegowa jest absolutnie konieczna. W tym przypadku składają się na nią dwa produkty z zestawu PRX Therapy:

Odżywczo-nawilżający krem
W składzie znajdziecie liczne emolienty, oleje i masła, m.in.: masło shea, olej jojoba, olej z kiełków pszenicy, parafinę.
Tak – parafina. Profesjonalne marki też jej używają! Ma ona wiele zalet, zwłaszcza w produktach regeneracyjnych i odbudowujących barierę. Dodatkowo krem zawiera: ekstrakt z jeżówki (działanie łagodzące), filtry chemiczne, antyoksydanty, m.in. witaminę E. Moim zdaniem jest to kosmetyk, który można stosować również samodzielnie, szczególnie w sezonie jesienno-zimowym.
„Płyn wygładzający” (choć dla mnie to bardziej lekki krem)
W składzie znajdziecie: kwas glikolowy 8%, glicerynę, witaminę E, lecytynę, kwas fitowy. Skład nie jest długi, ale za to bardzo konkretny. Produkt działa wygładzająco, rozjaśniająco i lekko złuszczająco, dzięki czemu znakomicie podtrzymuje efekty zabiegu PRX PLUS.
Podsumowanie – okiem faceta 😉
Zabieg PRX PLUS okazał się szybszy, przyjemniejszy i jednocześnie bardziej zaawansowany, niż się spodziewałem. Kosmetyk to stymulator, a nie typowy peeling. Regularnie stosowany realnie może poprawić jakość skóry, jej napięcie i koloryt. Zabieg z wykorzystaniem PRX-PLUS może być wykonywany na wszystkich rodzajach skóry, jest bezpieczny. Marka określa ten zabieg jako „gimnastykę dla skóry” i zastanawiam się jak to zinterpretować. Macie jakiś pomysł?
WAŻNE. Jeśli jesteś profesjonalista i zaciekawił Cię ten zabieg to więcej na jego temat będziesz mógł/mogła dowiedzieć się podczas oficjalnej premiery w dniu 10.01.2026 link do wydarzenia : LINK
A ponieważ zabieg miałem wykonany w Mikołajki, pomyślałem, że Wam też coś się należy! 💙
We współpracy z firmą Fenice mamy dla Was dwa zestawy kosmetyków do pielęgnacji pozabiegowej, które będzie można wygrać. Szczegóły już wkrótce! Obserwujcie mój profil na Instagramie
#współpracareklamowa
