LED – hit czy kit w gabinecie?

dnia

Jestem pewien, że wszyscy słyszeli o lampach LED i ich wykorzystaniu w gabinetach kosmetologicznych. Sam kiedyś o tym pisałem. Ostatnio mam wręcz wrażenie, że trwa boom ten temat i na maski LED używane w domowym zaciszu. Dlatego postanowiłem wrócić do tematu.

W tym celu spotkałem się z Moniką Michałowicz i porozmawialiśmy o LED-ach. Wprawdzie więcej czasu poświęciliśmy rozmowie o otwartości kobiet na nowe doświadczenia, ale na LED-y i sam zabieg też znalazła się przestrzeń. Zanim jednak przybliżę Wam naszą rozmowę, chciałbym uporządkować podstawy: czym właściwie jest LED i czy to w ogóle działa oraz co na ten temat mówią publikacje naukowe.

Co to jest LED?

LED odnosi się do technologii terapii światłem (Light Emitting Diode, czyli dioda emitująca światło). Z naukowego punktu widzenia jest to półprzewodnikowe źródło światła, które emituje promieniowanie w wyniku zjawiska zwanego elektroluminescencją.

W dużym uproszczeniu: przez diodę przepływa prąd, elektrony przechodzą między poziomami energetycznymi w materiale półprzewodnikowym (np. arsenku galu czy azotku galu). W trakcie tego przejścia uwalniana jest energia w postaci fotonów, czyli światła. Długość fali (należy to połączyć z  kolorem światła) zależy od właściwości materiału półprzewodnikowego. Krócej już się chyba nie da 😉

Co na temat LED mówi nauka?

Badania naukowe pokazują dość jasno, że różne długości fal światła LED oddziałują na skórę w odmienny sposób. Przeglądy systematyczne i badania kliniczne wskazują, że:

  • światłoterapia LED może poprawiać elastyczność skóry i redukować oznaki starzenia (szczególnie światło czerwone i bliska podczerwień),
  • wykazuje działanie przeciwzapalne i wspomaga gojenie (m.in. światło niebieskie i czerwone),
  • jest metodą nieinwazyjną i bezpieczną pod warunkiem stosowania odpowiednich parametrów.

Jednocześnie trzeba jasno powiedzieć: skuteczność nie zależy od „samej lampy”, tylko od konkretów tj.  długości fali, dawki energii (J/cm²), czasu ekspozycji oraz regularności zabiegów. To robi całą robotę.

Szykując się na spotkanie z Moniką, sprawdziłem też, jakie tematy są interesujące dla czytelników. AI podpowiedziało mi trzy kierunki: skin longevity i LED, LED i kosmetyki oraz LED i psychodermatologia. Ciekaw jestem, który z nich faktycznie najmocniej „kliknie” w najbliższym czasie.

Jak wygląda zabieg z wykorzystaniem LED i żeli Lumixa?

Podczas spotkania zaczęliśmy od zabiegu, w którym wykorzystuje się lampę LED oraz preparaty Lumixa (technologia FLE – Fluorescent Light Energy), których producentem jest firma FB Dermatrology z Włoch. I to właśnie w trakcie zabiegu Monika tłumaczyła mi, jak to wszystko działa w praktyce.

Jak każdy zabieg zaczęliśmy od dokładnego oczyszczenia skóry. Bez tego ani rusz. Oczyszczanie to fundament zarówno pielęgnacji domowej, jak i zabiegów profesjonalnych. W tym miejscu wrócił temat właściwego mycia i BHL. Dodatkowo Monika zwróciła uwagę na to, że stosowany preparat do oczyszczania skóry powinien być neutralny czyli nie powinien zawierać kwasów czy innych silnie działających składników.

Dobór preparatu

Następnie Monika rzuciła fachowym okiem na moją skórę po wakacjach i uznała, że najlepiej sprawdzi się Lumixa Skin Normalizer. To jeden z dostępnych żeli marki Lumixa zawierający specjalne chromofory (m.in. Fluorophyll N), które pod wpływem światła LED emitują światło fluorescencyjne dopasowane m.in. do skóry z tendencją do stanów zapalnych i ich następstw. Dla tych osób, które lubią szczegóły dodam, że Fluorophyll N to opatentowany chromofor o specyficznym profilu energetycznym dla stanów zapalnych i ich następstw.

Lumixa żel
Skin Normalizer marki Lumixa to żel stosowany podczas zabiegu.

I tu robi się ciekawie.

Zawartość jednego z opakowań miesza się z żelem, który pełni rolę nośnika. Po połączeniu uzyskujemy charakterystyczny pomarańczowy żel, który nakłada się grubą warstwą na skórę. Następnie skóra jest naświetlana lampą LED (w tym przypadku światłem niebieskim), a cały proces trwa około 15 minut. W trakcie zabiegu obowiązkowo stosuje się okulary ochronne i to jest absolutna podstawa bezpieczeństwa. Po zakończeniu naświetlania żel jest usuwany, skóra oczyszczana, a na koniec aplikowany jest kosmetyk dobrany do aktualnych potrzeb skóry. Tu pokusiłbym się o mini konkurs z pytaniem jaki krem użyła Monika!

Przygotowanie żelu do zabiegu
Przygotowanie żelu do zabiegu

Ważna rzecz, o której wiele osób zapomina: zabieg może być wykonany jednorazowo lub w serii, o tym decyduje profesjonalista – w zależności od zakładanych efektów oraz ułożonego Beauty Planu – jest to zabieg z zakresu medycyny estetycznej – więc nie możecie go wykonać w domowym zaciszu a tylko pod „okiem i ręką” fachowca. Realne efekty pojawiają się dopiero po serii czyli zazwyczaj po około 4–6 zabiegach. Po pierwszym zabiegu u mnie było widać jedynie lekkie zaróżowienie skóry.

Aplikacja żelu na twarz
Aplikacja żelu na oczyszczoną skórę twarzy
LED
LED + żel to zestaw idealny

Czy połączenie LED i specjalnych żeli ma sens?

Krótko: tak, ale pod warunkiem, że rozumiemy, co tu się dzieje i oddajemy się w ręce profesjonalisty, który przeszedł odpowiednie szkolenie i potrafi trafnie dobrać trapię żelami Lumixa do potrzeb naszej skóry, gdyż gama tych opatentowanych żeli to nie tylko Lumixa Skin Normaliser, ale dużo więcej.

W tym przypadku mówimy o technologii FLE (Fluorescent Light Energy), która jest formą fotobiomodulacji. Sama lampa LED dostarcza energii, natomiast żel z chromoforami „przekształca” to światło w inne długości fal (fluorescencja) i bardziej dopasowane do konkretnego problemu skóry. To nie jest więc tylko „dodatek”, ale realne wzmocnienie i modulacja efektu.

Na poziomie biologicznym chodzi m.in. o:

-stymulację mitochondriów do zwiększonej produkcji ATP,

-wpływ na procesy regeneracyjne skóry,

-działanie przeciwzapalne,

-modulację odpowiedzi komórkowej (np. fibroblastów).

Wbrew temu, co czasem się mówi, nie chodzi tu o „głębszą penetrację żelu” w klasycznym sensie. Kluczowe jest raczej to, że światło fluorescencyjne powstające w żelu działa bardziej selektywnie i wielokierunkowo niż samo światło LED. Technologia FLE „podbija” działanie samych lamp LED. Na koniec będzie dość naukowo, ale warto dodać, że zastosowana technologia powoduje silniejsze pobudzenie komórek, jednocześnie wykorzystując niższą energię co eliminuje ryzyko powikłań związanych ze zbyt wysoką dawką promieniowania (szczegółowo opisany przy działaniu poszczególnych długości światła).

I to jest właśnie moment, w którym technologia zaczyna mieć realny sens – nie marketingowy, tylko biologiczny.

Podsumowanie

Po zabiegu wyszedłem „oświecony” 😉 A tak na poważnie to temat LED i zabiegów z wykorzystaniem tej technologii jeszcze bardziej mnie zaciekawił, a w zasadzie wygenerował kolejne pytania.

To, co było dla mnie nowe, to wykorzystanie żelu z chromoforami podczas zabiegu w celu wzmocnienia efektów. Podsumowując, widzę tu wyraźne nawiązanie do tych kierunków, które mogą trendować w 2026 roku.

Osoby zainteresowane tematem zachęcam do zapoznania się z ciekawą publikacją naukową na temat terapii LED

Materiał powstał we współpracy z firmą FENICE.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *