Pasożyty u dzieci i dorosłych cz.2

Wracając do tematu pasożytów…na liście mamy jeszcze:

  • pluskwy,
  • pierwotniaki (np. lamblie),
  • przywry (np. motylica krwi),
  • obleńce (np. nicienie, tęgoryjce).

Na chwilę chciałbym się zatrzymać przy pluskwach. Pluskwa domowa to niewielki owad (3-6 mm), który żywi się krwią. Osobiście uważam, że jest to jeden z owadów, którego trudniej pozbyć się z domu.

Historia pluskiew sięga odległych czasów. Podobno znaleziono je nawet w grobach faraonów. Wróćmy jednak do czasów bieżących – pluskwy zazwyczaj żerują nocą, wysysają krew  i … następnego dnia możemy zauważyć ślady ukłuć na ciele. Dodatkowo może pojawić się świąd, zaczerwienie, a nawet odczyn zapalny. Przyznaję się, że kiedyś pogryzły mnie pluskwy na wakacjach. Najgorszy był świąd, a nic nie pomagało. Drapałem się do tego stopnia, że pojawiły się ranki. Na szczęście była to tylko jedna noc i skończyło się na dezynfekcji ranek i stosowaniu preparatów przeciwświądowych.

W tym materiale chciałbym zwrócić uwagę na inny jeszcze problem. Od pewnego czasu świat stoi przed nami otworem. Na wakacje latamy nie tylko do najdalszych zakamarków Europy, ale z dziećmi odwiedzamy Afrykę, Azję czy odległą Amerykę Południową. Nieznane, egzotyczne miejsca, a tym sam i pasożyty nam nieznane! Podczas wykładu, o którym wspominałem w pierwszej części materiału na temat pasożytów była mowa o tym, że coraz częściej przywozimy niechcianych „gości” do domu. Nie tylko dorosłym się to zdarza, ale też i dzieciom!

Mycie rąk, mycie owoców, spożywanie przegotowanej wody, czy dobrze wysmażonych potraw może zminimalizować prawdopodobieństwo kontaktu z pasożytem. Niestety, ale zadrapania czy drobne zranienia mogą ułatwić „wtargniecie” niechcianego gościa. Kąpiel w jeziorach, a nawet spacer po plaży może dla nas źle się skończyć.

Odwiedzając np. Filipiny, Meksyk czy Kubę możemy spotkać się z pchłą piaskową. Jak nazwa wskazuje, można ją znaleźć w obszarach piaszczystych (czytaj plaża), ale też brudnych i zaniedbanych pomieszczeniach. Pchła jest mała (około 1 mm) i żywi się krwią, tak więc wszystkie drobne zranienia na skórze stóp są otwartymi wrotami dla pchły. Ze względu na swoją wielkość pchłę trudno zauważyć. Ugryzienia nie czuć. Dopiero po pewnym czasie pojawia się intensywny świąd. Jeśli będziemy mieli pecha to po pewnym czasie pchła możemy zauważyć zmiany w miejscu wniknięcia pchły. Nie ma co opisywać – po prostu zobaczcie jak wygląda noga po namnożeniu się pchły.

Leiszmanioza to kolejna choroba wywołana przez pasożyty. Z chorobą możecie spotkać się w krajach strefy tropikalnej i subtropikalnej. Tym razem na celowniku są pierwotniaki. Choroba może mieć różną postać (trzewna, śluzówkowo-skórna, czy skórna). Rezerwuarem pierwotniaków są gryzonie, psy, bydło. Pierwotniak przenoszony jest przez muchówki… Omawianie szczegółowo cyku życiowego wielu w Was pewnie nie zainteresuje, wiec przechodzę od razu do najważniejszego. Objawy są różne i zależne od postaci choroby. Zazwyczaj są to objawy przypominające trąd, czyli w miejscu ogryzienia na skórze pojawiają się: martwica, strupy, owrzodzenia. Do tego może pojawiać się gorączka, osłabienie organizmu. Leczenie uzależnione jest od występującej formy. Choroba nieleczona powoduje śmierć.

Jeśli podróżujemy to warto zwrócić uwagę na wszystkie ugryzienia, czy niepokojące objawy po powrocie z egzotycznych wakacji. Czasami oprócz pamiątek w postaci magnesów, figurek można przywieźć niechcianego pasożyta. Często trudno nam skojarzyć fakty i dojść co jest nie tak, a co dopiero mówić o dzieciach…

Obserwujcie, sprawdzajcie, kontrolujcie, a jeśli coś Was niepokoi to koniecznie odwiedźcie lekarza!

4 komentarze Dodaj własny

  1. Pchły pamiętam z kolonii letnich. Zawsze wracałam pogryziona i drapałam się. Uraz mam do kolonii.
    Z pluskawami spotkałam się w szpitalu,w którym pracowałam. Chodziły nocą po pacjentach.
    No cóż, podróżuje jak wielu z nas. Mimo rozwagi i ostrożności zawsze może się coś przytrafic. Mnie na szczęście ominęły wszelkie pasożyty, a raczej nie doświadczyłam skutków spotkania z nimi.W Tajlandii mieliśmy spotkanie z super wielkimi karaluchami.Jak w nocy poczułam że coś chodzi mi po ręce, to już oka nie zmrużyłam.Uroki podróży.

    1. Dominik pisze:

      Ja pluskwy spotkałem dwa razy. Zawsze był mega świąd… wg mnie ugryzienie komara to przy tym nic. Ja ostatnio wnikliwie studiuję pasożyty, które można napotkać w Azji. Jest trochę tego. Jest też trochę innych zagrożeń – skolopendra, węże, mureny, takie czarne gryzące muchy… Staram się nie panikować 😉

  2. Paulina L. pisze:

    Masz 100 % racji, odwiedzając różne miejsca jesteśmy narażeni nie tylko na kradzież, czy inne przykre sytuacje, ale i na ugryzienia różnych stworów – a o tym już tak często nie pamiętamy. Warto być czujnym i oglądać dokładnie swoje i dzieci ciało po każdej z takich wycieczek.

    1. Dominik pisze:

      Musze przyznać, że sam nigdy w ten sposób nie myślałem, aż lekarze nie zwrócili mi uwagi na ten problem. Myślę, że warto o tym pamiętać!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *