Wysuszone, pękające usta, łuszcząca się skórka… jeśli znasz ten stan to znaczy, że sprawa jest poważna i Twoje usta krzyczą POMOCY. Jesień i zima to okres, kiedy szczególnie nasze usta narażone są na przesuszenie. Dodatkowo teraz, gdy nosimy maseczki warto zwrócić uwagę na pielęgnację ust.
Pomocą może okazać się stosowanie preparatów ochronnych, które zabezpieczają usta przed wiatrem i niską temperaturą na dworze. W domu natomiast można zastosować miód, który pomoże w pielęgnacji i ukoi spierzchnięte usta.
Moje doświadczenia z preparatami do pielęgnacji ust i mini ranking
Postanowiłem podzielić się z Wami swoimi doświadczeniami z różnymi preparatami do pielęgnacji ust. Niby wszystkie podobne, a dopiero podczas stosowania można zauważyć drobne, a jednak znaczące różnice.
Zacznijmy od tego, że dla mnie dobry preparat do pielęgnacji ust na zimę to według mnie taki, który „zabezpiecza” usta przed przesuszaniem, natłuszcza, uelastycznia i długo się na nich utrzymuje. Wydaje się to proste, ale w praktyce dobór takiego produktu do pielęgnacji ust może być trudny. Wszelkie żele, wodne preparaty u mnie egzaminu nie zdają.
Jeśli chodzi o skład to lubię jak w kosmetyku do pielęgnacji ust znajduje się mieszanina różnych olei czy maseł. Substancje te mają różne właściwości i dlatego w połączeniu mogą lepiej „zadbać” o nasze usta.
Pięć produktów do pielęgnacji ust.
Zapraszam do zapoznania się z krótkimi recenzjami preparatów do pielęgnacji ust (trzy z preparatów lubię i polecam najbardziej).
SVR. Balsam Cicavit+ Levres. Preparat nie pachnie, nie ma żadnego smaku, ale bardzo długo utrzymuje się na ustach. Usta po jego zastosowaniu są miękkie, elastyczne i w przypadku drobnych urazów (pęknięta skórka) dobrze zabezpieczone. Początkowo byłem trochę sceptyczny ze względu na to, że produkt ten jest bezzapachowy, ale im dłużej go stosuję, tym bardziej jestem z niego zadowolony. Polecam w okresie jesienno-zimowym.
Skład: Ricinus communis (castor) seed oil , Prunus amygdalus dulcis (sweet almond) oil, Cocos nucifera (coconut) oil, Butyrospermum parkii (shea) Butter, hydrogenated castor oil, oleic/linoleic/linolenic polyglycerides, glycerin, Cera alba/beeswax, Helianthus annuus (sunflower) seed oil, aqua, Hydrogenated vegetable oil, Alpha-glucan oligosaccharide, Propanediol, Tocopheryl acetate, Disodium acetyl glucosamine phosphate, Caffeyl glucoside, Rhamnose, Glucose, Glucuronic acid, Citric acid.
Neutrogena Odżywczy sztyft do ust z maliną nordycką – klasyka. Pewnie wiele/wielu z Was go stosowało. Sztyft jest stosunkowo miękki, dobrze pokrywa usta (tworzy na nich ochronną powłokę), sprawia, że robią się elastyczne i miękkie. Na ustach utrzymuje się krócej niż balsam SVR. Skład nie jest jakiś rewelacyjny, tzn. eko, ale i tak wracam do tego produktu. Ma nadzwyczaj długi termin ważności, bo aż 36 miesięcy!
Skład: Hydrogenated Polyisobutene, Synthetic Wax, Polyisobutene, Hydrogenated Microcrystalline Wax, Polyglyceryl-3 Diisostearate, Caprylic/Capric Triglyceride, Copernicia Cerifera Cera*, Disteardimonium Hectorite, Tocopheryl Acetate, Rubus Chamaemorus Fruit Extract, Glycerin, Alcohol, Aqua, Tocopherol, Parfum
Bee Natural Mango. Jest to bardzo fajny preparat na jesień. Dobrze się rozsmarowuje, przyjemnie pachnie. Po nałożeniu na usta natłuszcza je, pokrywa delikatną warstwą, która dość szybko wchłania się. Polecam na jesień i lekką zimę.
Skład: Cera Alba, Cocos Nucifera Oil, Ricinus Communis Seed Oil, Helianthus Annuus Seed Oil, Mangifera Indica Butter, Lanolin, Tocopherol, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Aroma, Rosmarinus Officinalis Leaf Oil, Amyl Cinnamal, Cinnamal, Limonene, Linalool
Himalaya Cocoa Butter Lip Balm – chyba najmniej podoba mi się ten produkt. Sztyft jest twardy, ciężko się rozsmarowuje. Trzeba mocno go przycisnąć do ust. Podchodziłem do niego już kilka razy, w różnych porach roku i jakoś mi nie pasuje. Jego skład jest całkiem ok, ale prawdopodobnie coś nie tak jest z proporcjami. Podczas mroźnych dni w ogóle się u mnie nie sprawdza.
Skład: Ricinus Communis Seed Oil, Cocos Nucifera Oil, Beeswax, Stearyl Behenate, Hydrogenated Castor Oil, Theobroma Cacao Seed Butter, Flavor, Tocopherol, Garcinia Indica Seed Butter, Shorea Robusta Seed Butter, Hexyl Cinnamal, Benzyl Benzoate.
Insana Tropical – fajnie pachnie i fajnie też smakuje, ale niestety efekt jest krótkotrwały. Można go stosować latem. Na zimę zdecydowanie nie nadaje się.
Skład: Ricinus Communis Seed Oil, Ethylhexyl Stearate, Isostearyl Isostearate, Helianthus Annuus Seed Cera, Oryza Sativa Cera, Ethylhexyl Triazone, Diethylamino Hydroxybenzoyl Hexyl Benzoate, Hydrogenated Castor Oil, Aroma, Cocos Nucifera Oil, Tocopheryl Acetate, Mica, CI 77891, CI 77491, CI 15985
Podsumowanie:
Dla mnie numerem jeden jest zdecydowanie preparat marki SVR, następnie sztyft od Neutrogena i Bee Natural Mango.
Pozostałe preparaty raczej nie na zimę…
Wszystkie pachnące i smakowite pomadki czy sztyfty wydają się super, ale doszedłem do wniosku, że takie produkty powodują, że się oblizujemy (a to na zimnie raczej nie jest wskazane). Zgodzicie się z tym? Dlatego uważam, że lepsze są jednak preparaty „neutralne”, bez smaku czy zapachu, by nas nie kusiło do oblizywania się.
Fajny tekst na wieczór.
Nie męczy i jak zawsze dostarcza cennej wiedzy.
Sztyfty są najwygodniejsze ale nie zawsze najlepiej się spawdzają.
Zawsze trzeba znaleźć preparat który nam pasuje 😉
Pielęgnacja ust jest bardzo ważna. Nie używałam żadnego z tych produktów.
ooo nawet preparatu marki Neutrogena? To co stosowałaś jak miałaś przesuszone usta?
Pielęgnacja ust jest turbo ważna. Szczególnie teraz w zimie. Aczkolwiek warto dbać o swoje usta cały rok.
A lato też warto dbać 😉 jedynie warto zmienić prepararty!
Który wybrać? Zazwyczaj te najprostsze. Nie warto. Przepłacać ?
Jak ja to dobrze znam 😉 niestety… a nigdy nie używałem specjalnych preparatów na wyschnięte usta, a jedynie krem NIVEA.
Az takich specjalnych preparatów nie trzeba- wystarczy balsam do ust 😉
Ja z rekomendacją małego faceta (13 lat) polecam Lip Calm z John Masters Organics. Przy pierwszym użyciu wydaje się dosc tłusty, ale na „podwojne” usta u nastolatka (efekt oblizywania ust na zimnie) GENIALNY.
Ja sama stosuje go od 2 lat i nie zamierzam zmieniać. Jedyny minus to cena ok. 36 zl
Dziękuje Ulu za komentarz. Zacznę od tego, że pierwszy raz słyszę o marce John Master Organics. Muszę poczytać o samej marce i o produkcje. Jak sprawdza się o takiego młodego mężczyzny to znaczy, że warto dowiedzieć się o nim więcej!
Lubię swoje usta i lubię jak są zadbane