Gdy chcemy więcej niż może dać krem pod oczy!

Pamiętacie mój poprzedni wpis? Był to krótki wywiad z dr Ewą Rybicką z Kliniki Estetica Nova. Po rozmowie z Panią Doktor położyłem się na fotelu i czekałem na …

Zanim opowiem co było dalej – kilka słów wstępu.

Wstęp

Mimo, że regularnie dbam o pielęgnację skóry wokół oczu (stosuję krem pod oczy) to zauważyłem, że pod oczami pojawiają się czasem worki, cienie. O zmarszczkach nawet nie wspomnę, bo to norma. Jestem pogodzony z naturą i upływającym czasem co nie znaczy, że nie mam ochoty choć trochę go spowolnić.
Jakiś czas temu zaoferowano mi przetestowanie zabiegu mającego rozwiązać wyżej wspomniany problem. Super wizja, szczególnie, że zabieg miał odbyć się pod okiem specjalisty.

Gdy doszło do szczegółów to mój entuzjazm trochę zmalał. Okazało się bowiem, że zabieg polegałby na nakłuwaniu. Ja niestety nie przepadam za igłami. Nie lubię, gdy muszę oddać krew do badania, a co dopiero grzebanie igłą pod okiem. Zanim zdecydowałem się na zabieg, poczytałem o nim trochę, obejrzałem filmiki. Dopiero po tym potwierdziłem chęć udziału w tym „eksperymencie”, tym bardziej, że miało być znieczulenie. Stwierdziłem, że nie ma co panikować.

Zabieg

Wracam do wizyty w klinice i samego zabiegu. Zanim dopytałem Panią Doktor o szczegóły dotyczące zabiegu i preparatu nałożono mi krem znieczulający w okolice oczu. Krem zawierał lidokainę i jest standardowo stosowany podczas zabiegów z zakresu medycyny estetycznej. Należy odczekać od aplikacji ok 20 min., żeby spełnił swoje zadanie. Dodatkowo krem znieczulający został przykryty folią w celu lepszego efektu (okluzja).

Znieczulenie przed zabiegiem

Sunekos 200

Podczas zabiegu rewitalizacji okolic oczu, pozbycia się cieni i zmniejszenia widoczności zmarszczek miał być podany preparat o nazwie SUNEKOS 200. Jest to produkt, który zawiera nieusieciowiony kwas hialuronowy oraz mieszaninę 6 aminokwasów. Te aminokwasy to: Glicyna, L-prolina, L-lizyna, L-alanina, L-walina, L-leucyna.

Są to aminokwasy, które wykorzystywane są do budowy kolagenu i elastyny (oczywiście nie tylko). Z tego co się dowiedziałem, w preparacie jest odpowiednia proporcja aminokwasów. Co też istotne, kompozycja ma zgłoszenie patentowe (chwali się!)

Wydaje mi się, że taki zabieg ma jak najbardziej sens, ponieważ składniki dostarczamy bezpośrednio w miejsce, gdzie chcemy, by zadziałały. Można też stosować terapię doustnie, ale wówczas droga dotarcie jest zdecydowanie dłuższa i aminokwasy rozchodzą się po całym organizmie. Z jednej strony to plus, a z drugiej minus (gdy zależy nam, by wszystko poszło w danym kierunku).

Preparat Sunekos 200 stosowany podczas zabiegu.

Znieczulenie

Muszę przyznać, że zaskoczony byłem jak po pewnym czasie zacząłem czuć zlodowacenie 😉 taki efekt chłodzenia i mam wrażenie, że spowolnienia ruchu skóry. Nie wiem jak to inaczej opisać – tak chyba po prostu działa znieczulenie. Pierwszy raz zastosowano znieczulenie na mojej skórze.

Jak wcześniej trochę się denerwowałem, tak dzięki atmosferze w gabinecie zapomniałem o strachu i wyluzowałem się. Nie było zbędnej sztywności tylko fachowe podejście z nutką humoru.

Chwila napięcia …nerwowego

Preparat Sunekos 200 jest w postaci 2 sterylnych fiolek. Jedna zawiera kwas hialuronowy, a w drugiej są aminokwasy. Oczywiście składniki trzeba zmieszać przed użyciem. Pani Doktor otworzyła fiolki i pobrała kwas hialuronowy za pomocą strzykawki zaopatrzonej w nadzwyczaj dużą igłę. W tym momencie zamarłem, bo nie wyobrażałem sobie jak można taką igłą wbić się w moją biedną skórę pod oczami. Na szczęście była to tylko igła do przenoszenia preparatu. Wymieszany preparat podaje się za pomocą malutkiej igiełki. Ufff uratowany… 😉

Zabieg

Pierwsze ukłucie i… nic. Kolejne podanie preparatu, a ja wciąż niczego nie czuję. Byłem zdziwiony i jednocześnie zeszły ze mnie już resztki stresu.  Doktor Rybicka podawała spokojnie preparat wokół oka. Warto tu dodać, że były to płytkie iniekcje!

Zabieg był całkowicie bezbolesny.

Tu chciałbym zwrócić uwagę, że nie był to zabieg wypełnia, a biostymulacji. Preparat został podany metodą mezoterapii. Różnica jest istotna 😉 Cały zabieg trwał ok 20 minut. Po wszystkim wyglądałem jak użądlony przez stado pszczół. Sami zobaczcie… Wyglądałem tak przez kilka godzin, ale już wieczorem nie było śladu po „ukąszeniach”. Zostały tylko pojedyncze kropki po wkłuciu.

Na wyjściu dostałem krem do pielęgnacji okolic oczu tej samej marki co preparat stosowany pod oczy z informacją, że mam go stosować dopiero za dwa dni.

Pani dr Ewa Rybicka opowiada o pielęgnacji pozabiegowej.

Ruszyłem do domu 😉 w okularach i czapeczce…jak celebryta.

Efekty

O efektach można mówić dopiero po pewnym czasie, ale szybko zauważyłem, że okolica oka była nawilżona i gładsza. Kurze łapki wprawdzie nie znikły, ale były mniej widoczne.

Czego się spodziewam? Oczekiwałem, że nie będzie cieni pod oczami, że skóra będzie jaśniejsza. Czy tak właśnie będzie? Okaże się. Będę Was informował!

5 komentarzy Dodaj własny

  1. Marek pisze:

    Ta igła nie wygląda zachęcająco. A efekty?

    1. Dominik pisze:

      To tylko pierwsze wrażenie. Ta igła nie jest taka straszna… Efekty mi sie podobają, ale o nich napiszę niedługo

  2. Wędrówki po kuchni pisze:

    Ciekawa jestem, czy z moimi cieniami by dało radę. Mam je praktycznie od dzieciństwa i nic na nie nie działa

  3. Ciekawy zabieg i bardzo by mi się przydał.
    Starość nie radość.
    Kremy pod oczy pomagają , ale chyba tylko taki zabieg daje efekty.
    Igieł się nie boję.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *