Moje kosmetyczne podsumowanie roku 2020

Grudzień to dobry moment na krótkie, kosmetyczne podsumowanie mijającego roku.

Muszę przyznać, że nawet nie wiem, kiedy ten rok zleciał. Dopiero co był marzec i jest już połowa grudnia. Tematem głównym kończącego się roku jest oczywiście pandemia i Covid-19. Wiosną, gdy ten wirus dotarł do nas, błąkaliśmy się jak we mgle, bo niewiele na jego temat wiedzieliśmy. Obecnie mgła przerzedziła się, ale wciąż jest wiele niewiadomych. Dodatkowo, wyprodukowana szczepionka, która ma opanować kryzys, wzbudza wiele kontrowersji. Trzymam kciuki, by rozwiązała jednak problem.

Na szczęście rok 2020 to nie tylko pandemia. To też m.in. moje odkrycia kosmetyczne, testy.

Czas na wyróżnienie kilku składników, preparatów, czy marek. Kolejność ich omówienia jest zupełnie przypadkowa 😉

Kosmetyczne powroty i odkrycia

Pharmaceris i szampony pielęgnacyjne

Do tej marki wracam regularnie. W mijającym roku przetestowałem dwa różne szampony. Jeden z nich to szampon przeciwłupieżowy do skóry wrażliwej, a drugi to szampon kojąco-nawilżający do skóry wrażliwej.

Szampon od Pharmaceris na który zawszę mogę liczyć

W obu przypadkach preparaty dobrze zmywały zanieczyszczenia, delikatnie traktowały skórę mojej głowy i nie podrażniały. Gdy tylko poczułem świąd na  głowie, to oba preparaty łagodziły go, nie potęgowały drapania. U mnie szampony te bardzo się sprawdziły. Recenzję jednego z nich znajdziecie pod linkiem.  

Kwas L-askorbinowy …

Jak przejrzy się moje wpisy, ale też i resztki preparatów w łazience, to z całkowitą pewnością można stwierdzić, że był to rok pod znakiem witaminy C i jej pochodnych.

Z perspektywy czasu muszę przyznać, że był to dobry wybór. Witamina C jest dość popularnym składnikiem kosmetyków o potwierdzonym działaniu. Na rynku można znaleźć wiele produktów, ale trzeba wnikliwie analizować etykiety kosmetyków, by mieć pewność, że zawierają one kwas L-askorbinowy, czy jego pochodne. Na szczęście „historyjki” związane ze skręcalnością witaminy C w pewnym stopniu ominęły kosmetyki. Kwas L-askorbinowy jest związkiem ściśle określonym i zdefiniowanym, i nie ma tu co kombinować. Moim odkryciem był preparat od marki Beceuticals z 15% witaminy C. Tak sobie myślę, że to idealne stężenie, bo po początkowym delikatnym mrowieniu skóra szybko się do niego przyzwyczaiła. Jeśli ktoś dopiero zaczyna przygodę z tym składnikiem, to polecam zaczynać od niższych stężeń, np. 5%. Wszystkich, którzy chcą dowiedzieć się więcej na temat samego preparatu odsyłam do wpisu, w którym szczegółowo opisałem produkt.

15 % witaminy C w preparacie od BeCeuticals to idealne stężenie dla mnie
Pochodne witaminy C

Do wyboru mamy kilka takich składników. Tak się jakoś złożyło, że stosowałem pektynian metylosilanolowy kwasu askorbinowego (preparat znajdujący się w ofercie marki Fenice) oraz tetraizopalmitynian askorbylu (Element). Z moich obserwacji wynika, że pochodne też działają trochę „wolniej”, ale równie skutecznie. To znaczy, jeśli miałbym porównywać poznane przeze mnie preparaty, to szybciej zauważałem efekt po czystej witaminie C. Oczywiście wszystko jak zwykle zależy od stężenia i formulacji preparatu. Sumując – warto stosować ten składnik w pielęgnacji skóry.

Moim odkryciem 2020 roku była też marka Devonine ze swoimi preparatami dla mężczyzn. Powiedziałbym, że produkty te wpisują się w modę na produkty koreańskie. Na pewno pozytywnie zaskakują. Z perspektywy czasu, najlepiej wspominam tonik w sprayu, ponieważ był to rodzaj produktu, który wcześniej nie gościł w mojej pielęgnacji. Polubiłem się z nim. Duże znaczenie ma tu zapach, który w mijającym roku nabrał u mnie dużego znaczenia. Recenzje produktów marki Devonine, które dostępne są w ofercie 4 Seasons Beauty znajdziecie pod linkiem.

Devonine
Zestaw produktów do pielęgnacji dla mężczyzn od Devonine
Brodate kosmetyki

Rok 2020 to poznawanie przeze mnie preparatów do pielęgnacji brody. Muszę przyznać, że jest tego naprawdę dużo i każdy brodacz może znaleźć coś dla siebie. Szampony do brody, olejki, balsamy…

Moja broda zapoznała się z kilkoma markami. Jedną z nich jest Unit4Man, która wyróżnia się linią zapachową i eleganckim wyglądem. Z tego co pamiętam, producent deklaruje, że produkty zawierają składniki naturalne, a zapachy przygotowywane są przez perfumiarzy w jednym z najlepszych domów zapachowych w Europie.  Coś jest w tym zapachu 😉 Ostatnio nawet marka wypuściła sól do kąpieli.

Sól do kąpieli z „tą” nutą zapachową

Jeśli chodzi to Unit4man to szczególnie polubiłem szampon do brody, ponieważ oprócz tego, że myje ją, to spokojnie mogę umyć nim i twarz, i dodatkowo oczarowuje mnie zapachem. Nie jest to wprawdzie idealnie mój zapach, ale pociąga mnie 😉

Pachnące kosmetyki

Jak wspominałem wcześniej, uchodzący rok to odkrywanie zapachów i perfum, i to tych niszowych. Okazuje się, że oprócz popularnych marek istnieje wiele perfumerii (np. Galilou) oferujących perfumy niszowe, które potrafią zaczarować, sprawić wiele przyjemności i doprowadzić do… bankructwa. Moje tegoroczne odkrycia to zapachy od Love`n`Hate, Lowe, specjalna linia zapachowa od Givenchy, czy polska marka Wolf Brothers. Duży szacunek dla tych marek, które bawią się zapachem, które zaskakują i robią z zapachu sztukę.

Próbka z 'Żubrem” czaruje zapachem

Jeśli chodzi o polskie kosmetyki, to testowałem fajne produkty marki Element. Każdy facet znajdzie w ich ofercie coś dla siebie. Co też istotne – wszystko w dobrej cenie…

Ciekawie też zapowiada się islandzka marka Soley, która od niedawna jest na naszym rynku. Jej preparaty są na bazie składników naturalnych. Ja stosowałem tylko krem do rąk i to wystarczyło by mnie zachęcić do dalszych testów.

Ostatni miesiąc to z kolei odkrycie marki Biomaris i kosmetyków ze składnikami pochodzenia morskiego. Po użyciu kilkunastu próbek moje odczucia są bardzo pozytywne. Mam moje typy i planuje przetestować je na pełnowartościowych produktach. Muszę przyznać, że zaciekawił mnie temat wody morskiej i jej wpływu na skórę.

Tegoroczne odkrycie kosmetyczne- Biomaris

Rozczarowania?

Nie wiem, czy jest sens rozwodzić się nad kiepskimi kosmetykami. Zwykle nie pasowały mi z różnych powodów – nie ta konsystencja, nie ten zapach, brak efektu. Najczęściej jednak po prostu nie pasowały do mojej wrażliwej skóry. Przesuszały ją, powodowały zaczerwienienie, łuszczenie…

A na koniec jeszcze jedno – ogromne podziękowania dla wszystkich, którzy mnie obserwują, komentują. Dziękuję że jesteście!

PS. A jeśli chcecie zobaczyć jak wygląda podsumowanie roku 2020 kobiecym okiem to zapraszam na zaprzyjaźniony BLOG

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *